Minimalizm w podróży

Czyta się: 4 minuty

minimalizm w podróży
Wypoczynek rytualny, w tłumie i zgiełku – tak wypoczywali XIX-wieczni Paryżanie. Jeszcze nie zwracano uwagi na nadmiar. Fragment obrazu Georgesa Seurata „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”, Art Institute of Chicago.

Po co minimalizm w podróży? Bo nadmiar przytępia wrażliwość. Kiedy codziennie słodzę jedzenie, nie czuję słodyczy marchwi. Staje się ona ponownie słodka, kiedy przestaję dodawać cukier do posiłków. Podobnie jest z podróżami. Kiedy podróż to kolekcjonowanie zapierających dech w piersiach widoków, nie zachwyca okolica „tylko” piękna.

Ponieważ dla pobudzenia zmysłów program podróży jest przeładowany, nie ma czasu na kontemplację uroku odwiedzanych miejsc. Refleksję odsuwamy na później, utrwalając widoki na fotografii i upakowując jak największą ilość wrażeń w jak najkrótszym czasie. Jednocześnie całe doświadczenie redukujemy do wzroku, nie dając sobie szansy na smakowanie, słuchanie odgłosów miejsca, poczucie dotyku słońca i wiatru na skórze. Czas na refleksję nad obfotografowanymi widokami nigdy nie przychodzi i w efekcie wszystkie odwiedzone miejsca zlewają się w jedno. Jak w wierszu Szymborskiej:

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,

Choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.

Tu ja z jakimś facetem.

Tam chyba mój eks.

Tu wszyscy na golasa,

więc gdzieś pewnie na plaży.

Minimalizm w podróży: co jest dla mnie ważne

Również w podróżach staram się dbać o umiar (o innych obszarach pisałam tutaj), aby moja wrażliwość nie została stłumiona nadmiarem i pozwoliła mi chłonąć doświadczenia wszystkimi zmysłami. Lubię podróże za to, jak pokazują mi, że moja codzienność jest tylko jedną z wersji życia i że można żyć inaczej, mając odmienne zwyczaje kulinarne, zachowania na drodze, asortyment w sklepach, sposób budowania domów i wyposażenia wnętrz. Cenię sobie te odkrycia i to, że podróż zmusza mnie do rezygnacji z codziennych przyzwyczajeń, aby dostosować się do miejsca, które odwiedzam.

Na kilka rzeczy w podróży zwracam szczególną uwagę:

Rozumienie celu

Przed podróżą zastanawiam się: po co podróżuję? czego chcę doświadczyć? z kim będę w podróży? jakie są oczekiwania moich towarzyszy? Minimalizm w podróży oznacza dla mnie miejsce na refleksję.

Kiedy wyjeżdżam sama, odwiedzić muzea, przede wszystkim lubię korzystać z komunikacji miejskiej, jeść śniadania w lokalnych kawiarniach, obserwować ludzi spieszących do pracy i posiedzieć na ławce z książką. Unikam tłocznych miejsc; niestety tłumy bywają również w muzeach, ale staram się odwiedzać je w takich godzinach, które są mniej popularne. Wyjazdy z mężem to przede wszystkim czas na rozmowę, niespieszne spacery i posiłki, kontakt z naturą. Plan na rodzinne wakacje dyskutujemy wspólnie, szukając równowagi między lenistwem, rozmowami, zwiedzaniem i plażowaniem. Lubimy kupować jedzenie w lokalnych sklepach, obserwować zwyczaje na drodze i zaglądać do restauracji w mało uczęszczanych dzielnicach.

Upraszczanie

Minimalizm w podróży oznacza dla mnie nie przeładowany plan podróży, aby mieć możliwość zatrzymania się przy czymś, co mnie zainteresowało i dać sobie czas raczej na doświadczenie atmosfery miejsca, niż odhaczanie punktów z listy. Wybieram miejsca mniej tłoczne, gdzie mogę pospacerować niespiesznie i zatrzymać się na chwilę. W Paryżu lubię spacery wzdłuż Sekwany, podczas których mam piękny widok na wieżę Eiffla, ale nie jestem w tłumie; w Holandii wolę odwiedzić raczej Hagę niż Amsterdam; w Poznaniu, gdzie mieszkam, wybieram się na kawę na Wildę a nie na Stary Rynek.

Lubię również lekki bagaż i komfort, jaki mi daje świadomość, że nie muszę czekać na walizkę po wyjściu z samolotu, bo torbę mam przy sobie, pod siedzeniem. Z lekkim bagażem mogę wybrać się na spacer prosto z lotniska czy pociągu, nie dodając w planie dnia czasu na poświęcając czasu na ulokowanie walizki w schowku czy hotelu.

Uważność

Od kilku lat w podróży prawie nie robię zdjęć; zresztą do tych nielicznych rzadko wracam, bo nawet przy takiej powściągliwości jest ich dla mnie wciąż zbyt wiele. Staram się natomiast zatrzymywać nad doświadczeniem chwili i dawać sobie czas na doznania zmysłowe. Ostatnio zauważyłam, że nie muszę wyjeżdżać daleko, aby odpocząć. Wystarczy mi kontakt z naturą, słońce, nocne niebo nie zanieczyszczone światłem, cisza, zapach łąki. Odwiedzanie muzeum w okolicy, zamiast wyprawy do Prado; zachód słońca nad Bałtykiem, niekoniecznie nad Pacyfikiem.

Jak zaplanować minimalistyczą podróż?

Zdecydowanie polecam Ci uprościć: bagaż, ilość miejsc, które zamierzasz zwiedzać i ilość atrakcji, które masz w planach.

O sztuce pakowania minimalistycznego możesz poczytać na Prostym Blogu albo u Simplicite.

Polecam Ci również wykorzystać podróż na detoks cyfrowy (o swoim doświadczeniu pisałam tutaj).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *