Detoks cyfrowy

Czyta się: 3 minuty

detoks cyfrowy
Podczas detoksu cyfrowego najtrudniej poradzić sobie z nudą. Bo co zrobić z tymi godzinami, które wcześniej spędzałam przed ekranem? Fragment obrazu Franka Huddlestone Pottera „Dziewczyna odpoczywająca przy fortepianie”, Tate, Londyn.

Detoks cyfrowy: moje zasady

Postanowiłam, że przez okres siedmiu dni nie będę korzystać z telefonu i komputera. Mogłam raz dziennie zalogować się do poczty, aby sprawdzić, czy nie pojawiła się jakaś pilna informacja, jednak założyłam, że korzystanie z ekranu nie powinno przekraczać pół godziny.

Detoks cyfrowy: wyniki

Odkryłam, że lepiej się czuję, nie korzystając z ekranu. Zniknął delikatny, ćmiący ból głowy, który często mi towarzyszy, chociaż nie umiem ocenić, czy był to wynik niekorzystania z ekranu czy relaksu. Zasypiałam wcześnie i budziłam się wyspana. Łatwiej mi było skupić się na rozmowach z bliskimi, rozmyślaniach i czytaniu.

Zabrałam ze sobą papierowe książki, chociaż zwykle wolę czytać e-booki i bardzo cenię sobie to, że nie muszę się martwić, że mi zabraknie lektur – na czytniku zawsze mam ich pod dostatkiem. Zauważyłam jednak, że łatwiej było mi skupić uwagę na treści książki papierowej i brakowało mi jedynie możliwości zaznaczania interesujących fragmentów elektronicznym zakreślaczem. Dodatkowo książki musiałam zabrać ze sobą, więc poświęciłam czas, aby starannie dobrać lektury i w efekcie przeczytałam kilka wspaniałych książek, których lekturę długo odkładałam.

Miałam czas, żeby poobserwować krajobraz za oknem i pobyć w kontakcie ze sobą. Nawet trochę się znudzić, co jest w mojej codzienności zupełnym luksusem i co przyniosło mi głębokie odprężenie.

Byłam ciekawa, czy pojawi się u mnie FOMO, strach przed tym, że umknie mi jakaś ważna wiadomość. Okazało się, że moje wcześniejsze długotrwałe diety informacyjne i minimalizm (również cyfrowy) dobrze mnie przygotowały na ten detoks i nie brakowało mi żadnych informacji. Nic mnie też nie ominęło i nawet zaczęłam się zastanawiać, czy jeszcze bardziej nie ograniczyć korzystania z mediów społecznościowych i portali informacyjnych. Lektura książek wydaje się mieć o wiele więcej zalet.

Zauważyłam, że mam odruch sięgania po telefon w każdej wolnej chwili, nawet natychmiast po przebudzeniu. Zastąpienie tego odruchu sięgnięciem po książkę lub zajęciem się kontemplacją fal morskich wymagało ode mnie świadomego wysiłku. Kiedy zakończyłam detoks, odruch ten natychmiast wrócił, ale mam już świadomość jego istnienia i będę pracować nad zastąpieniem go czymś, co mi służy.

Jak to zrobić

Zastanawiasz się nad przeprowadzeniem detoksu cyfrowego? W sieci znajdziesz mnóstwo porad, jak się przygotować. Ja przede wszystkim rekomenduję:

Ustalenie zasad: jak długo przeprowadzasz detoks cyfrowy? Czy nie korzystasz wcale z urządzeń, czy możesz do nich sięgnąć w określonych ramach czasowych? Czy w czasie detoksu wyłączasz telefon, wyłączasz powiadomienia, wyłączasz wifi?

Zaplanowanie zamienników: Co będziesz robić zamiast spędzać czas przed ekranem? Niekorzystanie z urządzeń cyfrowych, jeśli spędzało się przed ich ekranami wiele godzin dziennie, pozostawia wiele wolnego czasu. Jak chcesz go wykorzystać? Proponuję Ci sporządzenie jak najdokładniejszych propozycji aktywności na ten (być może trudny) czas.

Obserwowanie swoich reakcji: Czy pojawia się napięcie? Czy trudno Ci się skoncentrować? Nudzisz się? A może odprężasz się? Reakcja emocjonalna i reakcja ciała może być pomocna w refleksji nad tym doświadczeniem.

Chcesz się dowiedzieć więcej o detoksie cyfrowym? zachęcam Cię do wysłuchania odcinka podcastu Ze stoickim spokojem, poświęconym temu tematowi (znajdziesz go tutaj).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *