Minimalizm w rozwoju osobistym

Czyta się: 7 minut

minimalizm w rozwoju osobistym
Mam nadzieję, że święty Hieronim nie tylko czytał, ale też doskonalił umiejętności w praktyce! Fragment obrazu Antonello de Messiny „Święty Hieronim w pracowni”, National Gallery, London.

Chcesz zająć się swoim rozwojem, ale jak to zrobić skutecznie? Sekret tkwi w praktycznym szlifowaniu umiejętności. Jeśli ograniczasz się do konsumowania treści a nie próbujesz, to trochę tak, jakbyś chciała nauczyć się jeździć samochodem i tylko czytała o tym, jak inni jeżdżą. No bez praktyki się nie da. Uczenie się to proces, w którym po poznaniu teorii musi nastąpić praktyka, potem refleksja nad postępami i kolejne próby. Jeśli tkwisz tylko w teorii i ciągle doczytujesz kolejne rzeczy w strachu, że wiesz za mało, nie zrobisz postępów. Możesz też mieć problem z nadmiarem opcji, przez co nigdy nie wychodzisz poza fazę wstępną. Mam dobrą wiadomość: w obu kwestiach może Ci pomóc zastosowanie minimalizmu w rozwoju osobistym.

Kieruj się zasadami

Nowe, inspirujące rzeczy? Super pomysły? Świat jest pełen ciekawych rzeczy, co wcale nie oznacza, że trzeba upchnąć je wszystkie w swoim życiu (chociaż można próbować). Bulimiczność konsumowania na zasadzie Ojej! To fajne i to fajne i jeszcze to fajne! może się skończyć wyłącznie niestrawnością. A potem masz stos książek, które miałaś przeczytać i teraz leżą, patrząc na Ciebie z wyrzutem, motki wełny w koszyku, bo miałaś robić te super koce, które wszyscy pokazują na Instagramie oraz zestaw do kaligrafii, bo widziałaś śliczne bujo i też takie chciałaś. Minimalistycznie rzecz ujmując, lepiej ustalić zasady w zakresie rozwoju, które pomogą Ci skupić się dzięki zawężeniu opcji. Najważniejsze zasady, które Ci się przydadzą to:

Świadomość

Po co Ci dokładnie kolejne szkolenie, kurs, książka czy hobby? co spodziewasz się osiągnąć? jeśli chodzi o miłe spędzenie czasu, to super, ale może w nieskończoność przygotowujesz się, bo boisz się czegoś spróbować w praktyce z lęku przed porażką?

Ustalenie zasad

Jakby nie zaprzeczać temu faktowi, doba ma 24 godziny i pewnie już sporo rzeczy masz zaplanowane w tym czasie (na przykład sen ;)). Ile jesteś w stanie dodać? kiedy? ile w sumie masz czasu do dyspozycji? ile masz pieniędzy? Możesz, na przykład, ustalić zasadę „tylko jedno szkolenie rocznie” albo „daję sobie 12 miesięcy, żeby zgłębić, czy temat jest dla mnie”. 12 miesięcy to za długo? Daj sobie miesiąc. Bądź ze sobą szczera, jeśli chodzi o twoje możliwości i rezultaty, które osiągasz.

Uproszczenie

Możesz lubić różnorodność, ale zajmowanie się wieloma sprawami naraz sprawi, że nie będziesz robić postępów i skończysz z frustracją. Robisz kurs zarządzania czasem? trzymaj się metody, której uczą na tym kursie, zamiast doktoryzować się ze wszystkich narzędzi świata. To naprawdę dobry pomysł poznać TROSZKĘ teorii i od razu próbować zastosować ją w praktyce. Josh Kaufman w filmie, który znajdziesz poniżej twierdzi, że podstaw każdej umiejętności można się nauczyć w 20 godzin, według zasady minimum teorii – maksiumum praktyki, więc hej! to jest do zrobienia!

Ustalenie zasad niewpuszczania nadmiaru do swojego życia

Nie urodziłaś się z nadmiarem, tylko się go dorobiłaś przez lata nieuważności. Samo uproszczenie nie wystarczy, musisz jeszcze przestać wpuszczać nowe rzeczy do swojego życia. Prostym narzędziem ograniczającym napływ nadmiaru jest „lista 30-dniowa”, którą zaproponował Leo Baubauta: możesz kupić wszystko, co chcesz, ale zanim to zrobisz, każdą rzecz musisz wpisać na listę i odczekać 30 dni, a potem dopiero zdecydować, czy wciąż masz ochotę ją kupić. Wiele rzeczy traci urok po tych 30 dniach! Możesz też ustalić zasadę „nie wolno mi kupić nowej książki, dopóki nie przeczytam tych, które czekają w kolejce” lub „mogę planować tylko tyle dodatkowych aktywności, żeby zajmowały 3 godziny tygodniowo”. Jeśli Twoim problemem jest kupowanie, zerknij też do tego wpisu.

Jak zastosować w praktyce minimalizm w rozwoju osobistym?

Stos książek, które na pewno kiedyś przeczytasz

Oznacz termin ważności (na przykład 6 miesięcy) i jeśli nie uda Ci się sięgnąć po nie w tym terminie, oddaj do biblioteki lub odsprzedaj. Wiem, że to kontrowersyjny temat i wiele osób wzdraga się na samą myśl o oddaniu książek. Mam teraz w domu około 50 książek a miałam kilka tysięcy i w pozbyciu się ich pomogło mi przeprowadzenie obliczenia, ile czasu zajęłoby ich przeczytanie: prawie 30 lat, jeśli w tym czasie nie kupiłabym ANI JEDNEJ nowej książki. To mnie skutecznie otrzeźwiło. Przeprowadź więc następującą kalkulację: ile książek czeka na przeczytanie? ile książek czytasz miesięcznie? ile miesięcznie kupujesz nowych książek? to czy jest szansa uporania się z tym stosikiem? nie? wiesz, co robić.

Czytasz książkę, która Ci się nie podoba

Niektórzy proponują zasadę 100 stron: odkładasz, jeśli po przeczytaniu 100 stron książka Ci się nie podoba. Ja nie jestem taka łaskawa, odkładam szybciej i do tego Cię zachęcam. Szkoda czasu!

Hobby, które zarzuciłaś, ale zostały Ci akcesoria

Surowce do kręcenia własnych kosmetyków, mata do jogi, zestaw do malowania akwarelą? koszt zakupu potraktuj jako inwestycję w zrozumienie siebie i tego, co Ci jednak NIE pasuje. Akcesoria możesz oddać za darmo, może się komuś przydadzą. Łudzisz się, że może do tego wrócisz i szkoda Ci wyrzucić? – patrz zasada oznaczania terminu ważności, jeśli w ustalonym terminie nie wrócisz do dawnych hobby, widocznie nie byliście sobie pisani!

Notatki ze studiów i szkoleń

Gorąco polecam Ci prowadzenie notatek i regularne ich przeglądanie. Można notować w zwykłym zeszycie za kilka złotych, niekoniecznie konieczna jest wypasiona aplikacja i specjalistyczny notes za miliony, bardziej chodzi o systematyczność i małe postępy. Do materiałów szkoleniowych możesz zastosować oznaczanie terminu ważności: nie wróciłaś do nich w tym terminie, widać nie były aż tak niezbędne. Jeśli trzymasz się ich kurczowo, możesz je zeskanować przed wyrzuceniem (ale uważaj na bałagan cyfrowy ;)). Sercem systemu skutecznego notowania jest kategoryzacja notatek i ciągłe ich opracowywanie. Jeśli w tym obszarze chcesz zostać ekspertem, może zainteresuje Cię metoda Zettelkasten, skomplikowana, ale dająca wspaniałe rezultaty.

Wszystko dobrze przemyślałam, ale i tak muszę się zmuszać do działania

Może źle dobrałaś obszar? zastanów się, czym interesujesz się cały czas, o czym szukasz informacji, w czym jesteś dobra, w jakich tematach ludzie się Ciebie radzą – to właśnie są potencjalnie obszary do rozwijania, prawdopodobnie będzie Ci to sprawiać przyjemność. Przykłady z mojego otoczenia: zapalona twórczyni smacznych ciast prowadzi świetnego Instagrama z fotografiami swoich wypieków. Miłośniczka zumby ukończyła kurs instruktorów i prowadzi własne zajęcia. Fascynatka przetworów domowych zaczęła przygotowywać własne konfitury i ofiarowuje je bliskim na święta. Wszystkie te historie łączy skupienie się dziewczyn na tym, co faktycznie lubią i robienie małych postępów.

Nie ma niczego złego w szukaniu własnego obszaru, dbaj tylko o równowagę, aby nie tylko zdobywać nową wiedzę, ale też mieć czas na zastosowanie jej w praktyce.

Jak ja to robię?

A może zainteresują Cię obszary, nad którymi ja ostatnio pracuję? Zobacz, jak dużo czasu zajmuje mi praktyka w stosunku do czasu, który poświęcam na teorię. Robię tak zainspirowana filmem Josha Kaufmana powyżej i celowo kładę nacisk na praktykę, żeby upewnić się, że nie zatrzymam się na poziomie czytania o nowych umiejętnościach zamiast ich nabywania.

Doskonalenie umiejętności pisania: kilka godzin zajęło mi czytanie o podstawowych zasadach, na które muszę zwrócić uwagę. Pisanie tekstów na blog – około dwudziestu wpisów (przygotowanie każdego zajęło mi około 2 do 3 godzin), w sumie doskonalenie tej umejętności zajęło mi około 60 godzin. W efekcie czuję się komfortowo pisząc artykuł, który ma tezę, rozwinięcie i podpunkty, poza tym zupełnie niechcący dowiedziałam się, o co chodzi w SEO.

Poprawa produktywności: koszt 34 PLN na zakup książki Jamesa Cleara „Atomowe nawyki”, czytanie książki około 4 godzin, słuchanie podcastów o tej tematyce około 10 godzin, wdrażanie nawyków – cztery miesiące z cotygodniowymi przeglądami, z których każdy trwał około godziny. Efekty są lepsze, niż się spodziewałam: spędzam poranki w sposób, który zapewnia, że zajmuję się sprawami dla mnie najbardziej istotnymi i w końcu mam poczucie, że wiem, o co chodzi w budowaniu nawyków!

2 thoughts on “Minimalizm w rozwoju osobistym

    1. Myślę, że trochę więcej wniosków na temat minimalizmu może Ci się pojawić po przeczytaniu innych wpisów w kategorii Minimalizm. A jeśli wolałabyś przeczytać książki, które mogłyby być pomocne, polecam „Atomowe nawyki” Jamesa Cleara (o których wspominałam w treści) i „Esencjalistę” Grega McKeowna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *