Czego nie lubisz, a jednak to robisz?

Czyta się: 4 minuty

czego nie lubisz

Polecenie brzmiało „Wypisz sprawy, którymi najbardziej lubisz się zajmować i te, których nie lubisz”. Podczas podsumowania dyskusja uczestniczek szkolenia skupiła się na kategorii spraw, których robić nie lubią. No bo: czy mogę się przyznać, że czegoś nie lubię? czy to profesjonalne? A skoro czegoś nie lubię, lecz większość czasu pracy spędzam właśnie na tym, to czy źle wybrałam karierę zawodową? I skoro decyduję się coś robić, to muszę to lubić? Co, jeśli kiedy coś lubiłam, ale przestałam?

Czemu się zajmujesz tym, czego nie lubisz?

Zajmowanie się wyłącznie sprawami, które mnie pasjonują to urocza wizja, ale absolutnie niemożliwa do spełnienia. Przynajmniej w moim przypadku. Zajmuje mnie wiele rzeczy, które robię, bo tak trzeba i wcale nie darzę ich szczególnie ciepłymi uczuciami. Rzeczy, których nie lubię, robię z czterech podstawowych powodów.

Bo to powinność

Są czynności, które po prostu trzeba wykonać, mimo, że mało kto je lubi. Pranie, gotowanie, zmywanie, przygotowywanie raportów, rutynowa korespondencja muszą się dziać regularnie, żeby sprawy nie wymknęły się spod kontroli. W tej sprawie Marek Aureliusz radził tak:

Konieczne jest pamiętać, że zajęcie się każdą sprawą ma swoją wartość i miarę. Albowiem nie będziesz czuł niezadowolenia wtedy tylko, gdy będziesz się zajmował rzeczami wagi drobniejszej nie więcej, niż należy.

Czyli powinnościami należy się zająć i wykonywać je starannie. Jednocześnie, lepiej, żeby nie zajmowały w życiu więcej miejsca, niż to rzeczywiście konieczne. Czy muszę je polubić? Ja myślę, że nie muszę lubić spraw, żeby wykonywać je dobrze.

Ponieważ powinności mają tendencję do zawłaszczania coraz większej ilości czasu, lubię pytać siebie przy ich wykonywaniu: Czy to w ogóle trzeba robić? Kto powinien to robić, czy na pewno ja? Zadawanie tych pytań pomogło mi dostrzec wiele spraw, którymi się zajmowałam, mimo, że nikt ich nie potrzebował i takich, które robiłam za kogoś i wcale do mnie nie należały. Jeśli masz poczucie nierównowagi w tym obszarze, może w tym tkwi również Twój problem?

Z przyzwyczajenia

Czy lubię to, co robię? a, takie głupoty, kto by miał ochotę się nad tym namyślać. Czy mogłabym robić coś innego? a tam, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Przyzwyczajenie jest drugą naturą. Dobrze przemyślane nawyki mogą wspierać Cię w codzienności, ale jeśli nigdy się nad nimi nie zastanawiasz, przyzwyczajenie może też trzymać Cię w zaklętym kręgu rutyny i machinalnego odtwarzania tych samych działań.

Ze strachu

Co ludzie powiedzą? Jak pójdę do szefa i powiem, że chcę spróbować w innym dziale, to jeszcze mnie zwolni i co wtedy zrobię. Jeśli odmówię robienia tego raportu, to się obrażą i będą potem krzywo na mnie patrzeć. Przecież się nie zapiszę teraz na szkolenie, bo dzieci pomyślą, że zwariowałam. A Ty, jakie masz wymówki? Pewnie, że zmiany to niepewność i frustracja, kiedy coś nie wychodzi. Ale również radość z postępów i nabieranie wiary w siebie.

Nie mam pomysłu na nic innego

Może to dlatego, że nie zdajesz sobie sprawy, co lubisz? Spróbuj odwołać się do swoich doświadczeń. Sama najlepiej wiesz, co Ci sprawia przyjemność, co powoduje przypływ energii, czym zajmujesz się tak po prostu, sama z siebie, bo to fajne. Bardzo pomocna może być też rozmowa z kimś, kto Cię zna: tylko inny człowiek może Ci pomóc zwrócić uwagę na sprawy, których nie dostrzegasz.

Na co warto zwrócić uwagę

Słowem kluczem jest tu równowaga i ciągły przegląd. Życie to proces, okoliczności się zmieniają, Ty się zmieniasz, to, co jest właściwe, trzeba ciągle sprawdzać i poprawiać.

Jeśli zależy Ci na ograniczaniu spraw, którymi się zajmujesz, a których nie lubisz, zacznij od wyeliminowania tych, które nie są powinnościami. Wszystko to, co robisz z przyzwyczajenia, ze strachu i dlatego, że nie masz pomysłu na nic innego, powinno przejść ostrą selekcję.

Wpis ilustruje fotografia rzeźby autorstwa Terrego Allena „Corporate Head”, która znajduje się przed siedzibą Ernst&Young w Los Angeles. Odbierana jest jako krytyka bezwzględnej chęci zysku korporacji. Moim zdaniem może też przypominać, aby nie tracić głowy i rozeznania w tym, co dla Ciebie ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *