Jak minimalizm pomaga w szukaniu sensu życia

Szukanie sensu życia rozpoczynam od myśli, że nie chcę poświęcać życia na pielęgnowanie rzeczy, które zgromadziłam i osiąganie tego, co powinno się osiągnąć. Lubię to, co mam, staram się otaczać tylko tym, co uważam za ładne i przeznaczać czas na rzeczy wartościowe. Ale jeśli musiałabym to wszystko zostawić, zrobię to (mam nadzieję) bez żalu. Jak w wierszu Stanisława Barańczaka:

Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki.

Plusy i minusy życia według scenariusza

Tylko co wtedy? Jak żyć bez planu, bez listy zadań: że będę ćwiczyć trzy razy tygodniowo, ograniczać kalorie, że muszę kupić najnowszą książkę i znaleźć w sklepie buty modne w tym sezonie? Na co mam poświęcać czas? Okazuje się, że łatwiej jest mi skorzystać z gotowego scenariusza, niż pracować nad własnym. Przepisy na udane życie są dostępne na każdym kroku i podsuwają mi natychmiastowe odpowiedzi. Udane Boże Narodzenie? Udekoruj stół, upiecz ciasta, upleć wieniec na drzwi wejściowe, rozwieś lampki, kup czerwoną sukienkę. Weekend z rodziną? Spędźcie go aktywnie! Rowery, kąpielisko, gry planszowe, wyprawa do kina. Kariera zawodowa? Wybierz renomowane studia, ucz się języków, doskonal umiejętność autoprezentacji, wybierz ciekawy wolontariat, żeby w CV wyróżnić się spośród kandydatów do pracy.

Gotowy scenariusz daje mi poczucie posiadania konkretnego planu, do którego mogę dążyć, a realizowanie go z sukcesem zapewnia mi akceptację innych. Oni też starają się żyć według podobnego scenariusza, więc mogę liczyć na uznanie, jeśli będę sobie dobrze radzić i na zrozumienie oraz wsparcie, jeśli będę przechodzić przez trudności.

Gotowy scenariusz życia ma też ograniczenia. Dla mnie największym minusem jest to, jak łatwo jest stracić z pola widzenia najważniejsze wartości – albo nawet nie pomyśleć o tym, jakie właściwie wartości dla mnie są najważniejsze – i spędzić czas na krzątactwie oraz odhaczaniu jego kolejnych punktów. Skupienie na realizowaniu drobiazgowych zaleceń nie pozostawia przestrzeni na zadanie sobie pytania ” po co to wszystko?”, od którego należałoby rozpocząć szukanie sensu życia.

Wykorzystanie minimalizmu w szukaniu sensu życia

Próbuję wypracować własny sposób na życie odwołując się do minimalizmu, który przypomina stoicką praktykę dobrowolnego dyskomfortu. Ograniczanie rzeczy i spraw, którymi się zajmuję, pozwala mi odrzucić rzeczy nieważne, a w efekcie zrozumieć, że to, co pozostało, to sprawy, na których mi naprawdę zależy. Dzięki temu wiem, jakie są moje najważniejsze wartości i jestem w stanie odwoływać się do nich w chwilach, w których dokonuję wyborów.

Szukanie sensu życia poprzez ograniczanie doprowadziło mnie do wniosku, że sensem życia jest po prostu – życie w zgodzie z moimi wartościami.

Jak zacząć?

Chcesz również spróbować dotrzeć do sensu życia poprzez stosowanie minimalizmu? Wypróbuj sposoby, o których wspominałam w innych wpisach. Szczególnie zachęcam Cię do zadawania sobie pytania:

Bez czego mogę funkcjonować?

Jakie przedmioty, rytuały i relacje utrzymuję z nawyku, w imię tradycji lub dla świętego spokoju?

A z czego za nic nie chcę zrezygnować?

To, czego się trzymasz do samego końca, zapewne jest blisko powiązane z tym, co stanowi o Twoim sensie.

Jeśli interesuje Cię stoicka praktyka dobrowolnego dyskomfortu, możesz wypróbować ją w sposób opisany przez Williama Irvine w książce „Wyzwania stoika”: chodzi o świadome mierzenie się z sytacjami, w których odczuwasz dyskomfort fizyczny lub emocjonalny. Stoicy uważają to za rodzaj ćwiczenia odporności (wręcz szczepionki) i poszerzania strefy komfortu, która stanowi dla siły woli odpowiednik ćwiczeń fizycznych, zwiększający wytrzymałość i elastyczność. Wyciąganie wniosków z praktyki dobrowolnego dyskomfortu i szukanie sensu życia można z powodzeniem połączyć. Posłuchaj podcastu Ze stoickim spokojem, żeby dowiedzieć się więcej.

Wpis ilustruje fragment obrazu Georgesa de La Tour „Magdalena z płomieniem”, Luwr, Paryż. Rozmyślać nad sensem życia łatwiej w ciszy, niż w chaosie i nadmiarze.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *